| Napisany przez Wujek,
z 04-03-2009 22:05
|
Pod takim a nie innym tytułem odbyło się mało zgrupowanie ekipy w Korbelowie i Szczyrku. Pierwotny plan zakładał pierwszy wypad w taterki, ale jak się okazło nagły i gwałtowny powrót zimy spowdował, że w Tatrach ogłoszony 6-ty stopień zagrożenia lawinowego (czyt. lawiny zap..... pod góre). Sytuacja była wieć kryzysowa i ogłoszono plan awaryjny.
Plan wydawało się nie taki zły. Zakładał bowiem wypad do Korbielowa i Szczyrku, gdzie mieliśmy poszaleć w lasach Pilska oraz na trasach i nie tylko Skrzycznego. Okazało się jednak, że puchu było na tyle dużo że uniemożliwiał on wyjazd poza trasę... (prawdziwy kryzys). Za to na trasie warunki były bardzo dobre, ale radość z dobrej jazdy skutecznie zabijały kolejki do orczyków jak i one same ( długości 1300 metrów ). Do tego wszystkiego doszła seria zdarzeń niesamowitych, która przydarzyła się większości składu. Wymienię te najciekawsze.
- Przestrzeń życiowa Promila została naruszona o 2 w nocy przez pewnego osobnika który pomylił drzwi...
- "To moja skocznia" Czyli periodyk z prawem własności do hopy , która leżała w obrębie trasy.
- Krytyka ceny grzanego wina w wykonaniu Milasa i moją spotkała się z ostrą riposta właściciela przybytku ( choć szaszłyki muszę przyznać były wyborne)
- Vasyl postanowił wcielić się w rolę słynnego chomika ( i prawie mu się udało :)
A za niedługo "Żlebem Poszukiwaczy Skarbów, czyli witaj przygodo"
|
|
|
| Komentarze użytkowników |
|
Średnia ocena użytkownika
|
|
Dodaj swój komentarz
|
Napisany przez: Akytixopalabigyd () z 22-04-2010 19:59